Czerwony guzik

Wprowadzenie DSC jako powszechnego i obowiązującego standardu w komunikacji VHF, połączone z stałym spadkiem umiejętności żeglujących, doprowadziło do dziwnej sytuacji. Spora część żeglarzy jest absolutnie przekonana, że przycisk DISTRESS w UKFce to odpowiednik wezwania pomocy drogowej. Takiej trochę może bardziej spektakularnej, bo przecież jak trzeba będzie to przylecą helikopterem, ale najważniejsze – pomogą. W zasadzie nieistotne jak, byleby zabrali do domu. A jak nie zabiorą, albo zabiorą mało sprawnie, to się zrobi zadymę w mediach i niech się tłumaczą (pamiętacie taki głośny przypadek? na koniec okazało się, że „zadymiarz” pojęcia nie miał jak to wszystko działa i sam przyczynił się do opóźnień).

SAR to nie pomoc drogowa! Dokładnie tak jak Morze nie jest autostradą A1… Po pierwsze nie można stanąć na poboczu. Kiedy już zdecydujecie się popłynąć (biorąc pod uwagę sprzęt, swoje umiejętności, pogodę, akwen itp.) nie ma możliwości zatrzymania podróży. Można zawrócić (jeśli wiatr pozwoli) albo zmodyfikować trasę (czasem), ale nie da się jej przerwać. Jeśli to Was przeraża albo przytłacza to znaczy, że nie jesteście jeszcze gotowi.
Po drugie musicie radzić sobie sami. Większość potencjalnie występujących na pokładzie problemów dobrze przygotowana załoga na odpowiednio wyposażonym jachcie jest w stanie rozwiązać samodzielnie. To jest sedno żeglarstwa morskiego! Ponownie, jeśli nie czujecie się z tą świadomością dobrze to raczej żeglujcie po akwenach osłoniętych i wzdłuż brzegu (od portu do portu), a nie w poprzek morza.

Po trzecie każda niemal akcja SAR naraża życie ratowników, ale i też innych ludzi na morzu, którzy z powodu Waszej decyzji o wezwaniu pomocy mogą tej prawdziwie potrzebnej nie otrzymać.. Serio, pomyślcie o tym. Wasza najstraszniejsza nawet choroba morska, nie jest takim zagrożeniem dla życia kogokolwiek, jak desantowanie pomocy z helikoptera. Zawrócenie promu przepływającego nieopodal i wysłanie przez ten prom łodzi ratowniczej z obsadą to też różne ryzyka. To Wy jesteście w pewnym sensie „w gościach” na morzu, na którym inni są w pracy. I wszyscy ci Ludzie Morza, w przeciwieństwie do Was-wczasowiczów są dużo lepiej przygotowani, no i znają ryzyka.

Mam nieodparte wrażenie, że to co się w ostatnich latach dzieje na wodach Bałtyku nie odbiega bardzo od prób zdobycia Giewontu w klapkach. Pomimo, że tych nieszczęsnych „taterników” wszyscy gromko obśmiewają…

 

Zródło zdjęcia: www.radio-sklep.pl


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
© 2023: POLsail | Travel Theme by: D5 Creation | Powered by: WordPress
0
Would love your thoughts, please comment.x