Eksploatacyjne zużycie?

Zawsze zastanawiam się czy na fb powinno się pokazywać sytuacje nieidealne… W końcu wirtualny świat jest od tego żeby podkreślać jacy to wszyscy jesteśmy idealni, jak idealne mamy prace, życie prywatne, jak to nasze działania niosą dobro i pokój na świecie… To jest kreowana rzeczywistość, a ta prawdziwa? Z nią bywa różnie.

Jesteśmy po sezonie, czas większych podsumowań jeszcze przyjdzie, natomiast ja (Justyna) chciałam się z Wami podzielić czymś innym, taką smutną refleksją dotyczącą żaglowców, załóg i wszystkiego co z nimi związane. Zdarzają się różne załogi, myślę, że wszyscy to wiemy. Czasem coś „kliknie” od razu i wszyscy działamy jak dobrze naoliwiona maszyna od samego początku (najczęściej), czasem potrzeba do tego kilku godzin, dni, a czasem nie staje się to nigdy. Oczywiście my na statku jesteśmy od tego żeby „kliknęło” i do naszych  zadań należy kierowanie wszystkimi tak, aby stało się to jak najszybciej. 

Ostatnimi czasy stworzenie takiej dobrze naoliwionej maszyny staje się coraz trudniejsze, choćby przez ogólnoświatowy trend egocentryzmu – MI ma być wygodnie i fajnie, bo JA się liczę. Na statku nie ma miejsca na JA, tutaj trzeba działać jako MY. MY pod kierownictwem, kapitana. Oczywiście, żeby było jasne, każdy z załogantów JEST ważny natomiast nie ma tu miejsca na przedkładanie własnej wygody czy przyjemności nad dobro ogółu (w domyśle nad zgranie załogi). I tak, na statku jest JEDEN przywódca, NIE MA demokracji. Mam podejrzenie, że osoby decydujące się na „rejs szkoleniowy” nie zawsze do końca rozumieją co się z tym wiąże. Przekładając to na „ludzki”język  to sytuacja jest podobna do nauki jazdy samochodem. Owszem, jest instruktor, który czuwa i raczej (raczej!) uda mu się zareagować na czas, ale to Ty prowadzisz. 

Niestety, zdecydowałeś się płynąć na żaglowcu jako załogant? Nie jesteś pasażerem! Nie wolno Ci popijać naleweczki w koi, wychodzić na wachtę z herbatką z prądem czy nie wychodzić na wachtę w ogóle. Jestem ciekawa ilu osobom w ogóle przyszło do głowy pójść na lekcje nauki jazdy samochodem pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających, a ile osób powiedziało „no bez przesady, łyk herbatki z prądem jak czekamy na czerwonym nikomu nie zaszkodził”. Konkludując, jedziesz na żagle po to żeby się „nałoić”? Proszę bardzo, ale POLsail skreśl z listy dostępnych armatorów. Mam wrażenie, że jeśli chodzi o świadome społeczeństwo pod kątem trzeźwości na wodzie to jeszcze długie lata przed nami.

Kolejna sprawa to szanowanie statku. Ludzie chyba nie do końca rozumieją różnicę między „normalnym eksploatacyjnym zużyciem”, a „zniszczeniem” – to są dwie zupełnie różne kwestie. Jasną sprawą jest, że na jachcie bywa niestabilne i potłuczone naczynia wpisują się w uroki żeglarstwa, ale robienie niekontrolowanych zwrotów, stawanie do wiatru, płynięcie na silniku z łopoczącymi żaglami to nie jest zużywanie takielunku, tylko jego niszczenie. I tak, kolejny haczyk urwany z drzwi nie zmaterializuje się tam magicznie, tylko trzeba go będzie kupić (20zł.), tak samo macerator w toalecie po zapchaniu (600 euro), porwany żagiel (4.000zł), stelaż kanapy, bo ktoś się postanowił na nią z impetem rzucić (1.000zł.). Kto za to zapłaci? Nie wujek z Ameryki, nie sułtan Omanu, tylko Robert i Justyna. I ok, możemy za to płacić, natomiast myślę, że wszyscy byśmy chcieli pływać pięknie zrobioną BiBi z odświeżonym wnętrzem, odrestaurowaną sterówką i nowym pięknym grotem. Chcielibyście? Ja bym chciała, ale jak po raz setny muszę kupić haczyk czy po raz kolejny kupić elementy do zepsutej toalety to mi się po prostu odechciewa, bo przecież i tak to zepsują. Nie wiem, być może wywodzi się to z tego, że kiedyś statki był klubowe, stowarzyszeń czy państwowe i nikt się nie przejmował tym czy coś zepsuje czy nie, bo ktoś to naprawi. Byli jacyś oni, nie było konkretnej twarzy tego kogoś. A teraz mnie szlag jasny trafia jak muszę rzeźbić na szybko i np. podstawiać garnek pod kanapę, bo ktoś własną głupotą ją zepsuł… I wiecie co? Nawet jakbym miała dostęp do nieskończonej ilości środków finansowych na naprawianie tych rzeczy to napisałabym to samo, bo podkreślę „zużycie”, a  „niszczenie” to są dwie kompletnie różne sprawy.


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
© 2023: POLsail | Travel Theme by: D5 Creation | Powered by: WordPress
0
Would love your thoughts, please comment.x