Parada. Świętojańska, żeglarska i szósta.

Wczorajszą paradę oglądałem z sopockiej mariny. Był to świadomy wybór spowodowany kilkoma przyczynami. Jedną z głównych jest to, że o ile ileś razy w życiu obchodziłem (z lubością) Noc Świętojańską (na wodzie i na lądzie), to nie do końca rozumiem ideę obchodów „dnia świętojańskiego”. Zakładam, że zmiana formy obchodów tego potencjalnego święta miała na celu tzw. popularyzację żeglarstwa…

Bardzo mi leży na sercu upowszechnianie spędzania wolnego czasu na wodzie! Ale nauczyłem się przez lata, że robienie eventów, w których ktoś ma podziwiać żeglarzy – i z tego ma przybyć zainteresowanych taką formą wypoczynku – jest w zasadzie nieskuteczne. Szczególnie mizerne wyniki daje robienie wszelkich parad nie opatrzonych lądowym komentarzem. Żeby ktokolwiek zwrócił uwagę na to, co się dzieje na wodzie, potrzebny jest komentarz – fachowy opis łódek biorących udział w wydarzeniu, wyjaśnienie idei wspólnego płynięcia i coś jeszcze – czego nigdy nie zaobserwowałem w szerokiej formie. Potrzebny jest jasny przekaz, jak zacząć przygodę z żaglami, gdzie konkretnie znaleźć ofertę, ile to mniej więcej kosztuje (ciągle nosimy łatkę sportu elitarnego, głównie cenowo). Na molo w Sopocie byłem prawdopodobnie jedyną osobą, która zerkała na Zatokę nad falochronem i rozumiała, co się dzieje. Przyczyna była nader prosta. Organizatorzy skupili się na frajdzie łódek (dlaczego jej prywatnie nie odnalazłem – zaraz napiszę), a nie na odbiorze imprezy z lądu. Nie wiem, jak w Orłowie i na brzeźnieńskim molo (tak – molo stojące na przedłużeniu pasa startowego jest formalnie na Brzeźnie a nie na Zaspie 😉 ), ale w Sopocie nie było żadnej informacji o tym, co się dzieje. A być powinna…

W paradach i temu podobnych imprezach bierze się udział z kilku zasadniczych powodów (mogą jak najbardziej występować wspólnie). Bawi nas wspólne pływanie w grupie podobnych nam ludzi (nie moja bajka), parada jest jakąś prezentacją środowiska, pełni role propagatorskie, jest lokalną tradycją albo w jakiś sposób jest unikalna. Pierwsze parady organizowane w Gdyni były absolutnie wyjątkowe, oprawa świetlna, flary – to wszystko tworzyło niepowtarzalny klimat, ta impreza w tamtym kształcie miała potencjał na fantastyczny event. Wspaniałe były też gdańskie otwarcia sezonu (które niestety przestały być organizowane).

Z przyjemnością wielką czekam na parady w ramach Hanse Sail w Rostocku i wypatruję w przyszłości szansy na wspólne pływania „propagatorskie” na Zatoce.
Robert

« (Previous Post)
(Next Post) »


Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Marek
Marek
5 miesięcy temu

Dzięki za fajny tekst. Może do tych otwarć gdańskich powrócimy. Pozdrawiam

© 2022: POLsail | Travel Theme by: D5 Creation | Powered by: WordPress
1
0
Would love your thoughts, please comment.x