Zawisza Czarny, armator, koncepcja, misja…

Trwa konkurs na operatora stojącego niemal już rok Zawiszy Czarnego. Szczerzy mówiąc mam gotowy i stworzony plan na eksploatację największej skautowej łódki świata. Opiera się ta koncepcja o kilka założeń, które przedstawiam poniżej.

Jako instruktor harcerski wywodzący się ze środowiska wodniackiego napiszę w tym miejscu o misji, jest to dla mnie punkt wyjściowy do dalszych rozważań. Pływać powinna młodzież (nie tylko harcerska w dłuższej perspektywie), bo to jest właśnie cel statutowy ZHP będącego właścicielem „Zawiasa”. Celem statutowym ZHP nie jest zarabianie na statku (wypracowywanie zysku), tak jak celem nie jest zarabianie na którymkolwiek składniku majątkowym. Oczywiście idealnym rozwiązaniem byłoby „niedokładanie” ale wymaga to sporych zmian w użytkowaniu a przede wszystkim WIZERUNKU Zawiszy Czarnego.

Dla szeroko rozumianej młodzieży tygodniowy komercyjny rejs żaglowcem w cenie 2000zł (minimum) jest zwyczajnie nieosiągalny. Żaglowiec taniej pływać nie może, bo to poniżej wartości odtworzeniowej (pamiętajcie, że co pięć lat każdy statek przechodzi odnowienie klasy i jest to zazwyczaj dość drogi pobyt na stoczni). Intensywna eksploatacja Zawiszy na przestrzeni lat znacząco zużywała materię co dodatkowo podnosiło koszty remontów klasowych. Doprowadziło to do sytuacji, w której młodzieżowy sail training stał się działalnością marginalną (ostatnie lata użytkowania zaczęły wykazywać delikatną tendencję odmienną ale podchodzę do tematu z perspektywy dekady a nawet dwóch). Na rynku jest spory popyt na rejsy dla dorosłych i Zawias dzięki swojej legendzie mógł ten popyt zaspokajać. Pojawiały się więc grupy (nieszczególnie młode), które realizowały swój rejs marzeń na łódce, która (przynajmniej w założeniu) służyć ma młodzieży. Dochodziło przy tym czasem (czy często nie mnie oceniać, bo nie pływałem śladem Zawiszy żeby prowadzić statystyki) do kuriozalnej sytuacji kiedy spod harcerskiej bandery wysypywały się na miasto grupy podpitych żeglarzy, którzy może i skautami kiedyś byli ale było to przynajmniej 20 kg temu. Pomyślcie jako żeglarze czy nigdy nie słyszeliście wspomnień jakiegoś znajomego o wielkiej bibie w mitycznym kubryku.
Oczywiście pod tak rozumianą „misją” nie chciał się podpisać (całkowicie zrozumiałe) zbytni tłum sponsorów więc wydatki na jacht musiały się równoważyć przychodami z czarterów. Kółko się zamykało…

Kiedy rok temu Zawisza Czarny stanął spytał mnie ktoś jakbym widział eksploatację harcerskiego żaglowca. Wymyśliłem wtedy koncepcję, którą przedstawiam poniżej. Opiera się ona na całkowitej zmianie sposobu wykorzystania żaglowca (czyli zmiana wizerunku) w wyniku czego możliwe będzie w perspektywie dwóch, trzech lat pozyskanie sponsorów, którzy znacząco zmniejszą koszty utrzymywania statku przez ZHP.

1. Sezon żeglarski w Polsce trwa około pół roku, trudno mówić o popularyzacji żeglarstwa na Bałtyku pomiędzy październikiem a kwietniem.


2. To pół roku powinno służyć na organizację rejsów dla młodzieży po okolicy (minimalizacja kosztów transportu) z wymianami w portach krajowych. Rejsy młodzieżowe powinny opierać się o zawodową załogę żaglowca i załogę szkieletową (młodzież starsza/dorośli) zdobywającą szlify w ramach wolontariatu. Młodzież biorąca udział w pływaniach powinna ponosić minimalne opłaty na poziomie stawki pobytowej wraz z niezbędnymi ubezpieczeniami (na dzisiaj jest to około 90zł na dobę).

3. Raz w roku (może dwa razy w roku) odbywałby się rejs komercyjny dla dorosłych będących prawdziwymi przyjaciółmi Zawiszy Czarnego. Miejsca na tym rejsie mogłyby być sprzedawane aukcyjnie i publicznie byłoby wiadome ile kosztowało najdroższe i najtańsze miejsce na danym turnusie. Uczestnicy dostawaliby okolicznościową odzież w limitowanych seriach i wiadomo byłoby, że prawdziwie wspierają misję harcerskiej jednostki.


4. Przez „niepływające” pół roku Zawisza stałby na swoim miejscu w Gdyni i służyłby za harcówkę. Zatrudniony na stałe bosman pilnowałby prac dla statku (obowiązkowych dla każdej przyjeżdżającej grupy) a zawodowy kucharz karmiłby przybyłych. Budowałoby to zainteresowanie wśród potencjalnych nowych załóg i umożliwiałoby utrzymanie kontaktu z dotychczasowymi. Widać byłoby młodzież na statku a odpowiednie nagłośnienie tak prowadzonej w sposób ciągły akcji z pewnością cieszyłoby się popularnością w środowiskach harcerskich (nie tylko niebieskich i absolutnie nie tylko ograniczających się do skautów zrzeszonych w ZHP). Pobyt gdyński na Zawiszy niepływającym musiałby kosztować również symbolicznie tj na poziomie bieżących kosztów materiałowych (na dzisiaj mówimy o nie więcej niż 60zł).

Jak widzicie ta koncepcja jest bardzo prosta i w całości oparta na sailtrainingu młodzieży. Ma jednak ona aspekt, który powoduje, że dla czynników decyzyjnych nie była i pewnie nadal nie jest do zaakceptowania. Zakłada dofinansowywanie żaglowca ze środków ZHP. Roczny koszt utrzymania żaglowca wielkości Zawiszy Czarnego wraz z niezbędną (w powyższej koncepcji) załogą stałą oceniam na około milion złotych. Ponieważ zakładam, że zmiana wizerunku Zawiszy przebiegać będzie stopniowo, to w skali czterech lat kwotę tę powinno udać się pozyskiwać od sponsorów. Można więc przyjąć, że o ile pierwszy rok nowego modelu działalności pochłonie ten teoretyczny milion o tyle drugi 750 tysięcy, trzeci 500 tysięcy a czwarty 250 tysięcy. Czyli w skali czterech lat będzie to dla ZHP wydatek na poziomie dwóch i pół miliona złotych (chyba, że uda się szybciej zrealizować tak przyjęte cele co wg mnie nie jest niewykonalne).

Wszystkie powyższe kalkulacje nie uwzględniają kosztów działania biura armatorskiego. To nie przypadek. Uważam, że misji prowadzenia żaglowca flagowego może i powinien podjąć się funkcjonujący już armator, „dołożenie” jednostki do portfolio nie jest tak kosztowne jak stworzenie biura od zera. To chyba oczywiste.

POLsail nie wystartuje do tego konkursu, bo intensywny rozwój floty własnej pochłania 105% naszych mocy przerobowych. Myślę jednak, że jest przynajmniej dwóch graczy na rynku żaglowcowym w Polsce, którzy mogliby podjąć się tej misji i bardzo im będę kibicował a nawet chętnie pomogę jeśli zgłoszą taką potrzebę.


Powyższe można powielać i wykorzystywać bez limitu. Nie oczekuję również wskazywania źródła ani autora.

Robert

PS Przy całym moim koncyliacyjnym nastawieniu do świata uważam, że najpiękniej byłoby stworzyć armatorski syndykat, który zrobiłby to wspólnie ale ponad 35 lat przeżytych w Polsce pozbawia mnie skutecznie złudzeń w tej materii 😉

źródło zdjęcia: cwm.edu.pl

« (Previous Post)


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
© 2022: POLsail | Travel Theme by: D5 Creation | Powered by: WordPress
0
Would love your thoughts, please comment.x